Dla zainteresowanych oprowadzaniem.

Osoby zainteresowane zwiedzaniem Pogórzy (i nie tylko) serdecznie zachęcam do kontaktu ze mną.
Nr. tel.: 512485435
E-mail: jakub.marek.nowak10@gmail.com

wtorek, 20 października 2026

Nazwy ulic w gminie Szerzyny

Jak to często bywa, mój facebook jest zapakowany samymi informacjami naukowymi. Udało się przechytrzyć na tyle algorytmy, że prawie nic nie wrzuca mi od znajomych. No i z tego powodu mam najświeższe informacje z regionu tarnowskiego. Jedna z nich niedawno mocno mnie zainteresowała. 

W gminie Szerzyny planowane są nazwy ulic. Przeanalizowałem listę propozycji na stronie gminnej i niestety ze smutkiem muszę zauważyć, że wiele z nich może i odnosi się do nazw geograficznych ale wyczuwam braki ważnych dla gminy postaci (na 40 propozycji jest to tylko kilka osób).

Proponowane nazwy ulic można zobaczyć tutaj:

https://szerzyny.pl/zarzadzenie-nr-112-2026-wojta-gminy-szerzyny-z-dnia-12-pazdziernika-2026-r-w-sprawie-przeprowadzenia-konsultacji-spolecznych-z-mieszkancami-solectwa-szerzyny-w-gminie-szerzyny-dotyczacych-projekt/?fbclid=IwY2xjawVEjPhleHRuA2FlbQIxMABwZG9mBWJyaWQRMUVBUjFtWUp4eXdwTlZ6ejlzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEema1GSEdPCBg7ipF_DCYt4ppLbV4x05Nk0SWP0t93jSk4QMnnY85MhKmSV3A_aem_MAGcGfg3JHojALNcsv8AYQ

Komisja wybierająca nazwy, jakże zacna dla rozwoju polskich badań geografii historycznej, nie wzięła jednak pod uwagę wielu ważnych nazwisk dla historii gminy, skupiając się głównie nad antropologią nazw miejscowych i przysiółków.

Szanowni mieszkańcy gminy Szerzyny, trwają konsultacje społeczne. Przytoczę, więc dla Was nazwiska, które mogą być podpowiedzią, a są to osoby BARDZO ważne dla historii Waszej gminy:
  • Jan Duda ps. "Czarny" - twórca samodzielnego oddziału działającego w konspiracji, później partyzant Batalionu "Barbara".
  • Julian Budzyn - właściciel Żurowej, oficer Wojska Polskiego zamordowany przez NKWD w Katyniu.
  • Karol Zaykowski - właściciel części Czermnej, powstaniec styczniowy, jeden z pionierów naftownictwa, inżynier budowy kolei.
  • Franciszek Mazur - Legionista Polski.
  • Karol Rogawski - poseł na Sejm Krajowy i do austriackiej Rady Państwa, wielki obrońca gimnazjalistów tarnowskich poddawanych procesom za śpiewanie pieśni patriotycznych w 1861 r., wspomagał działania polskie w czasie powstania styczniowego w 1863 r.
  • Józef Data - duchowny z Czermnej, który zginął za wiarę i Ojczyznę.
  • Józef Mitoraj - żołnierz ZWZ-AK, dowódca placówki WiN.
  • Władysław Stanula - Legionista Polski, żołnierz Wojska Polskiego, członek AK, działacz WiN.
  • Bronisław Kluz - żołnierz Wojska Polskiego z Ołpin.
  • Czesław Stanisław Stanula - duchowny, misjonarz, redemptorysta, biskup diecezji Itabuna.
  • Jan Ślęzak - duchowny, proboszcz parafii Ołpiny.
  • Józef Przerwa-Tetmajer - matematyk, poeta, uczestnik powstania listopadowego oraz polski działacz patriotyczny.
  • Rodzina Garbulińskich (Andrzej Garbuliński oraz jego synowie Władysław i Marian) – mieszkańcy Czermnej uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata za ratowanie Żydów podczas II wojny światowej.
  • Marian Sikorski oraz Apolonia i Władysław Kozak – mieszkańcy Swoszowej uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

"Przedewszystkiem zdało mi się, że i najdrobniejszy materyał przydać się może historykowi"

Czytając pewien pamiętnik powstańca styczniowego zauważyłem interesujący fragment. Na tego typu wzmianki trafiałem w swoim życiu już kilkukrotnie. To coś w stylu, aaa zostawię ten opis, może jakiś historyk to kiedyś wykorzysta. Cóż za myślenie wyprzedzające epokę... Uwielbiam takie historyczne smaczki. Znając historię rodziny autora, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu jak wspaniała ona była. Myślę, że postaram się kiedyś oddać jej należyty hołd w postaci choćby artykułu. Poczytajcie sami:

"Należy wytłómaczyć, dlaczego te poniekąd drobiazgowe wspomnienia, oddaję publiczności. Przedewszystkiem zdało mi się, że i najdrobniejszy materyał przydać się może historykowi, a powstanie ostatnie dla swej tajemniczości i ruchliwości, trudną dla historyka przedstawi do badania pracę, powtóre niech mnie to usprawiedliwi, że pietyzm pewien dla onych dni czystego zapału i najszlachetniejszych porywów, nakazał mi zebrać te wspomnienia, jakby pamiątka osób i czasu (...)".

C. Pieniążek, "Temu lat 27 : kartki z pamiętnika", Kraków 1890, s. 153-134.

Tak Panie Czesławie, gdybym miał maszynę czasu, przeniósłbym się do 1890 r., podał Panu rękę i powiedział: "Dziękuję, przydało się historykowi". 

A teraz kontekst mojego wywodu. Stanisław Pieniążek (1809-1894) - powstaniec listopadowy z 1831 r., właściciel Kowalowej, poseł do Stanów Galicyjskich i austriackiej Rady Państwa, surowy, choć sprawiedliwy pan na włościach, tradycjonalista i szanowany obywatel. Syn Stefan (1833-1906) - uczestnik wojny węgiersko-austriackiej z 1849 r., później pułkownik artylerii armii austro-węgierskiej. No i oczywiście autor pamiętnika: Czesław Pieniążek (1844-1917) - powstaniec styczniowy z 1863 r., aktor teatralny, publicysta, nauczyciel i działacz.

Mało? Proszę bardzo! Grób Stanisława Pieniążka na Starym Cmentarzu w Ryglicach. Jeśli komuś wydaje się, że piszę jakieś odległe historie z kosmosu, to... nie... Człowiek na tyle szanowany, że na łożu śmierci Stefan Leśniowski z Ryglic powierzał mu swoją rodzinę pod opiekę, a książę Władysław Sanguszko z Gumnisk (teraz część Tarnowa, tak, ta z ich pałacem) chciał oddać synów na wychowanie.

To jak tam moi ziomkowie z Ryglic? Wiedzieliście, że w naszej gminie i z terenu naszej gminy mieliśmy: sztab konfederacji barskiej, uczestników wojen napoleońskich, żołnierzy Księstwa Warszawskiego, powstańców lat 1830-31, 1848, 1863-1864, księdza, który trafił do więzienia za odczyty przeciwko zaborcom, członków TG "Sokół", drużynę skautową i harcerskie, drużynę strzelecką, Legionistów Polskich, żołnierzy c. k. armii austro-węgierskiej, uczestników wojny z bolszewikami, członków PSL "Piast" i BBWR, żołnierzy wojny obronnej z września 1939 r., członków tajnego nauczania i konspiracji niepodległościowej, partyzantów, komórkę WiN oraz solidarnościowców?

środa, 12 sierpnia 2026

Zaćmienie słońca! Mam i ja!

 Tysiące fotografów w Europie Środkowej czekało na ten moment. Ja podszedłem do tego dość na luzie. Nie szykowałem jakiś teleskopów jak niektórzy, niesamowitych sprzętów fotograficznych. Nawet bateria w moim Nikonie d750 się rozładowała, bo wcześniej trzaskałem tysiące zdjęć i filmów w Pradze w Czechach, bo było to dla mnie po prostu... istotniejsze. A samo zaćmienie? W życiu widziałem już ponad 90%, gdy w Krakowie było 100%, więc nie było to dla mnie nic nowego. Po prostu wyszedłem z hotelu ze statywem i starym Nikonem d5000, rozstawiłem się na jednym z przystanków autobusowych w mieście, z tłumem gapiów czekających na ten moment, i zrobiłem parę fotek. No i jest. Też mam swoje. Pozdrawiam wszystkich szykujących się do tego zjawiska niczym astronomowie z NASA. 😂😂😂

wtorek, 4 listopada 2025

Niegrzeczny legionista z Piotrkowic i moje zmieszanie z błotem filmu "Legiony"


     Chyba wszyscy doskonale kojarzymy film Legiony. Stworzony z wielkim rozmachem, emanujący patosem, historią miłosną, bla, bla, bla... Wszystko pięknie, tylko połowa tego dzieła jest po prostu zmyślona. Reżyserski bełkot... W czasie seansu kilka razy niemal nie buchnąłem śmiechem. Czy to z powodu kuloodpornych legionistów idących spacerkiem wśród spadających pocisków artyleryjskich (niczym Rambo z amerykańskiej produkcji) czy ominięcia niemalże całkowicie bitwy pod Łowczówkiem, wydarzeń w Nowym Sączu oraz Rajbrocie. Serio, miejscowość z gminy Pleśna wymieniona jest na zasadzie wypowiedzi jakieś drugoplanowej aktorki, która chwali się tym, że jej syn gdzieś tam walczył pod jakimś Łowczówkiem...

    Dlaczego jednak w ogóle odnoszę się do tego kina klasy b w odniesieniu do jednego z legionistów z naszej okolicy? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Nasze wielkie szołranery biorą się często za kręcenie produktów filmopodobnych i wymyślają na siłę tkliwe historyjki miłosne rodem z komedii romantycznej z Karolakiem w roli głównej (serio, jeszcze jego w wymienionej powyżej produkcji brakowało, no i może śpiewającej Nataszy Urbańskiej), a tymczasem wystarczyłoby jedynie SIĘGNĄĆ DO ŹRÓDEŁ!

    Mamy niezwykłe historie, zarówno miłosne (razem z pikantnymi rysunkami okopowymi, pamiętnikami, itd.), jak i rodem z powieści kryminalnych. Często bardzo nieoczywiste postacie, ciekawe zwroty akcji, ale nieeeee, my będziemy robić na siłę netflixowe show. 

    Mógłbym wymienić dziesiątki niezwykłych osób biorących udział w walkach legionów. Takich, które wykazały się zarówno wielkim męstwem w bitwie, jak i tych, które zasłynęły z mniej oczywistych powodów, zahaczających o konflikt z prawem. Jedną z takowych jest z pewnością Jan Stanisław Cetnarowski.

    Bohater mojego artykułu urodził się 13 października 1895 r. w Piotrkowicach koło Tuchowa. Był synem Andrzeja Cetnarowskiego, wyrobnika i Julianny z domu Gajda. Chłopak bardzo szybko, bo w wieku kilkunastu lat, stracił oboje swoich rodziców i zapewne wydarzenie to miało duży wpływ na jego późniejsze wychowanie. Zajmowali się nim opiekunowie nie pochodzący z jego rodziny, co było częstą praktyką na małych, pogórzańskich wsiach, w momencie, gdy dziecko zostawało sierotą. Po ukończeniu szkoły ludowej, uczęszczał do placówki w Żywcu, gdzie skończył 4 klasy, po czym wyjechał do Niemiec.

    Po wybuchu I wojny światowej wrócił do Galicji i zgłosił się do służby w Legionach Polskich. Następnie odesłano go do Krakowa i wcielono do 4 kompanii I batalionu 3 pułku piechoty. Wraz ze swoim oddziałem służył na froncie karpackim. Brał udział m. in. w bitwie pod Rafajłową (z 23 na 24 stycznia 1915 r.). W maju 1915 r. został ranny, po czym leczył się szpitalnie. Następnie służył w 2 pułku piechoty LP. Oceniono go jako bardzo dobrego i dzielnego żołnierza. 21 czerwca 1916 r. ponownie został ranny, w wyniku czego na dłuższy czas utracił mowę. Po powrocie do zdrowia służył w Biurze Werbunkowych LP. Następnie w Polskim Korpusie Posiłkowym i po bitwie pod Rarańczą z 15 na 16 lutego 1918 r. (gdzie legioniści wystąpili przeciw Austriakom) trafił do niewoli w obozie internowanych w Szeklencze na Węgrzech, po czym został wcielony do c. k. armii i wysłany na front włoski. W czerwcu 1918 r. został zwolniony ze służby, a po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zgłosił się do służby wojskowej w III batalionie Waisa 57 p. p. ziemi tarnowskiej.

    W tym miejscu zaczyna się najciekawsza część historii. Otóż żołnierz ten, mimo wcześniejszych, dobrych wojskowych referencji, nie zawsze zachowywał się w sposób prawidłowy. W zbiorach Archiwum Państwowego w Przemyślu znajdują się dokumenty z rozkazami dziennymi z kampanii na Ukrainie. W miejscowości nad Sanem, jako przewodniczący doraźnych sądów wojskowych, powoływany był Andrzej Wais, dowódca III Bataliony 57 p. p. Zapewne nie spodziewał się tego, że jednymi z sądzonych przez gremium, którego wcześniej był członkiem, będą jego podopieczni. W nocy z 16 na 17 stycznia 1919 r. czterech żołnierzy 10 kompanii, będących w posiadaniu granatów ręcznych (ciekawe po co, impreza miała być bardziej wybuchowa?) zostało przyłapanych w domu rozpusty. Zatrzymanymi byli; Roman Trubulski, Jan Cetnarowski, Michał Trojan i Błażej Baczyński.

    Ktoś jednak mógłby powiedzieć, że był to jeszcze młody, 20-paroletni chłopak i chciał trochę zaszaleć, że jak wielu jego kompanów, rozglądał się za kobietami, itd. Jeśli jednak przeszła komuś przez głowę taka myśl, polecam czytać dalej.

    W czerwcu 1919 r. Jan Cetnarowski służył jeszcze w 2 pułku piechoty Legionów w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie 5 kwietnia 1920 r. został zwolniony ze służby. Mieszkał on w Rzędzinie pod Tarnowem. Pracował jako pomocnik ślusarski w Państwowej Fabryce Związków Azotowych w Mościcach pod Tarnowem. Wydawałoby się, że w jego życiorysie, poza jednym wybrykiem, nie działo się nic nie zwykłego. Pisał on nawet prośbę do Komitetu Krzyża i Medalu Niepodległości w Warszawie o przyznanie odznaczenia, a pozytywną opinię w tej sprawie wydała jego wcześniejsza jednostka. Jednak wniosek został odrzucony. Okazało się, że w 1922 r. Jen Cetnarowski został skazany na dziesięciomiesięczne ciężkie więzienie, a w 1932 r. w Krakowskim Dzienniku Wojewódzkim ukazało się jego nazwisko, jako jednej z osób, która wyłudzała pieniądze z urzędów gminnych.

    W późniejszych latach Jan Cetnarowski mieszkał w Tarnowie. Przez swoje występki musiał się nawet starać o wystawienie w 1938 r. przez zarząd miejski świadectwa moralności. Działał także w kole 2 p.p. Legionów Polskich.

    W czasie II wojny światowej został aresztowany przez Gestapo i uwięziony w Zakładzie Karnym w Tarnowie, po czym przewieziono go do obozu koncentracyjnego KL Flossenbürg. Zginął zamordowany przez Niemców 22 listopada 1944 r.

    Życiorysy wielu legionistów są niejednoznaczne. Nie zawsze byli to ludzie całkowicie nieskazitelni. Żyli, kochali i nienawidzili, odnosili sukcesy i porażki, dokonywali wielkich czynów ale i niekiedy podłych. Z tego też powodu nasza kinematografia powinna przestać w końcu patrzeć na zachodnie trendy i tworzyć według własnych schematów, w oparciu o tak ciekawą i barwną historię.

Bibliografia:

M. L. Krogulski, Od Legionów do Armii Polskiej. Żołnierze niepodległości z ziemi tuchowskiej 1914-1921. Tom III, s. 32-33

Źródła:

Archiwum Narodowe w Przemyślu, Zespół nr 577, sygn. 43, p. 26