Dla zainteresowanych oprowadzaniem.

Osoby zainteresowane zwiedzaniem Pogórzy (i nie tylko) serdecznie zachęcam do kontaktu ze mną.
Nr. tel.: 512485435
E-mail: jakub.marek.nowak10@gmail.com

czwartek, 4 kwietnia 2019

Ostry Kamień w Żurowej. Projekt "365 nocy".

Nr 94

Dziś miejsce kultowe. Każda gmina ma takie. Z Tuchowa wędruje się na Brzankę, z Pleśnej do Łowczówka, z Szerzyn na Liwocz, a z Ryglic? Z mojej miejscowości (przynajmniej ja) zawsze wędrowało się na Ostry Kamień, lub jak inaczej nazywa się tą górę - Pasię.

Na szczycie wzniesienia (527 m n.p.m.) znajduje się odsłonięcie piaskowca istebniańskiego. W dawnych czasach ludzie nie potrafili sobie wyobrazić w jaki sposób takiej wielkości głazy dostawały się na szczyty wzniesień. Wierzyli, iż musiało mieć to związek z siłami nieczystymi. Tak też zrodziła się legenda o Ostrym Kamieniu. Na szczyt miał go toczyć diabeł, które chciał go zrzucić z góry na Żurową. Wtem zląkł się i uciekł, ponieważ w Ryglickim kościele zabiły dzwony. Głaz pozostał na szczycie, a zagłębienie, które się w nim znajduje, to diabelski kałamarz do podpisywania cyrografów.

Na Ostry Kamień ludzi od zawsze przyciągały magiczne moce. W czasach pogańskich było to prawdopodobnie miejsce kultu. Później biwakowali tutaj Szwedzi, a jeszcze na pocz. XX w. Cyganie z taborami konnymi. Ostatni z wymienionych organizowali w miejscu tym śluby i sądy. Obecnie szczyt jest porośnięty drzewami ale parędziesiąt lat temu rozciągały się z niego rozległe widoki. Obecnie drzewa od strony północnej są mocno przetrzebione. Z tego też powodu polecam każdemu wybrać się na obserwację gmin: Ryglice, Szynwałd, Tuchów oraz Tarnów. Niezwykłe wrażenie robi to w szczególności w nocy. Schody, które znajdują się na skale oraz siedziska od północnej strony miały właśnie funkcję widokową. Wyrzeźbili je właściciele ryglickiego dworu. Hrabina Stefania Szczepańska wyjeżdżała tam swoją bryczką i obserwowała Tatry i południe Polski, a w szczególności swoje Ryglickie włości.


środa, 3 kwietnia 2019

Karczma żydowska w Lubaszowej. Projekt "365 nocy".

Nr 93,5

Na wstępie zaznaczam, iż post nie ma na celu szerzenia jakiejkolwiek formy antysemityzmu. Nie ma on również żadnych jego znamion. Ma na celu jedynie przedstawianie historii takiej, jaką była w rzeczywistości.

Ludność żydowska często trudniła się rzemiosłem oraz prowadzeniem karczm. Jedną z takowych oglądać możemy do dziś w Lubaszowej. Jest to obecnie spora rzadkość. Żydzi często na karczmach dorabiali się znacznych ilości pieniędzy. Przykładem tego typu był Mendel Kalba z Jodłówki Tuchowskiej, który zakupił miejscowość od szlachcica Dzwonkowskiego. Zobowiązał się on z tego powodu do budowy kościoła, który miał być murowany. Namówił on jednak miejscowych aby stworzyć drewnianą świątynię, która stoi do dziś. Sam również wygląd i wyposażenie było bardzo skromne. W Jodłówce Tuchowskiej krążą legendy, jakoby Mendel Kalba miał ukryć pod ziemią swoje liczne kosztowności.

Pijaństwo wśród chłopów było powszechne. Do tego stopnia, iż np. w Lubczy ksiądz nie chciał dopuszczać do ślubów pijane pary młode. Podobnie rzecz miała się w czasie rabacji galicyjskiej. Czerń chłopska niszczyła dwory i zabiła wiele osób. Często powtarzano w kronikach parafialnych, iż bywali oni pijani. Bardzo dobrze prosperowały również zakłady propinacyjne, produkujące gorzałkę. Takowy znajdował się np. w Ryglicach. Właścicielem był Stefan Leśniowski. Chłopi, pracujący u pana w folwarkach, mieli nawet przydziały gorzałki, które musieli wypić, zakupując ją za własne pieniądze. Produkcja i handel alkoholu kwitł, a jego apogeum datuje się w szczególności na XIX w. Po rabacji galicyjskiej bardzo mocno walczono o abstynencję chłopów. Do dziś, poza widoczną na zdjęciu karczmą, pozostało wiele legend na temat pijaństwa i hulanek. Wyżej wymieniony rodzaj budowli znajdował się np. przy drodze z Olszyn do Rzepienników. Wg. legendy za hulanki i swawole oraz brak pomocy jednemu z chłopów, karczma zapadła się pod ziemię.


wtorek, 2 kwietnia 2019

Zawilce w Jodłówce Tuchowskiej. Projekt "365 nocy".

Nr 93

Dziś kolejne zdjęcie kwiatów. Trzeba przyznać, że w tej chwili mamy apogeum. W lasach Pasma Brzanki można zobaczyć m.in.: miodunkę ćmę, pierwiosnka, przylaszczkę, zawilca, cebulicę dwulistną, itd. Najlepszymi miejscami do obserwacji różnego rodzaju kwiatów są tereny wilgotne. Najlepiej szukać ich, więc w naszych dolinach v-kształtnych, czyli w gwarze "paryjach".

Dziś fotografia zawilca. Przy drodze z Lubaszowej do Jodłówki Tuchowskiej rosła ich cała chmara. Nie mogłem się, więc powstrzymać i musiałem je uwiecznić. Kwiat ten rośnie niemalże na całym świecie. Dziko w Polsce występują jego odmiany: gajowy, narcyzowaty, wielokwiatowy i żółty.


poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Wiosenne kwiaty nocą w Jodłówce Tuchowskiej. Projekt "365 nocy".

Nr 92

Wiosna trwa w najlepsze, a w okolicy coraz więcej kwiatów. Dziś dwa gatunki. Zapewne pojawi się tego więcej. Jednakże szukanie ich w nocy w lesie może być problematyczne...

Na początek narcyz trąbkowaty. W naturze dziko rosnący w Afryce, Azji i Europie. Osiąga 15-35 cm wysokości. Posiada pojedyncze, żółte, gwiazdkowate kwiaty. Wykorzystywany jest jako roślina ozdobna. W Polsce uprawia się go w podgrzewanych szklarniach. Często z naszych ogrodów przenosi się na okoliczne łąki. Co ciekawe, jest on symbolem Walii i hrabstwa Gloucestershire w Anglii.

Na zdjęciu prezentuję fiołka wonnego. Rośnie w naturze w Europie, Azji i Afryce. W naszym kraju możemy go odnaleźć w niższych pasmach górskich (takich, jak np. Pogórza Karpackie). Jest rośliną często uprawianą i nierzadko dziczejącą. Dorasta do wysokości pomiędzy 5, a 10 cm. Posiada ciemnofioletowe, a czasem białe kwiaty. Jest stosowany w zielarstwie. Działa wykrztuśnie, moczopędnie, napotnie, odkażająco, żółciopędnie i rozkurczowo.